Witamy na nowej stronie Husse!

Pomóż jeżowi na drodze! Wywiad
z Joanną Suwałą ze Śląskiej Fundacji “Życie dla Jeży”

jeże

"W lipcu 2019 roku znalazłam swojego pierwszego, chorego jeża. Znalazłam go przy drodze asfaltowej, w drodze do pracy. Był to mały, pogryziony jeż, którego zaczęły jeść larwy much. Zabrałam go ze sobą i zaczęłam dla niego szukać pomocy. Zadzwoniłam do kilku weterynarzy oraz do ośrodka rehabilitacji zwierząt i straży miejskiej, niestety nikt nie chciał pomóc, i zostałam sama z umierającym jeżem. Jako człowiek, który miał do czynienia z innymi zwierzętami, mianowicie końmi, mam znajomych, którzy pracują w lecznicach. Jedna z moich koleżanek i jej weterynarz, z którym pracuje podjęli się leczenia tego jeża. Wyleczyliśmy go i został wypuszczony na wolność. Potem znalazłam drugiego jeża, tego też wyleczyliśmy. Potem pojawił się kolejny jeż."

Tak zaczęła się historia Śląskiej Fundacji “Życie dla Jeży”. Ale zanim poznamy szczegółowo całą jej historię i drogę Joanny Suwały do realizacji swojego marzenia o ratowaniu dzikich jeży, skupmy się na samych zwierzętach. Zaczniemy od największego, jeżowego mitu, czyli jeża jedzącego jabłko.

Od wieków były bajki, gdzie jeż niósł na kolcach jabłko i tak się po prostu utarło. A czy można podawać jabłka jeżom? Jedna z osób, która przekazała mi chorego jeża podała jabłko jeżom, właśnie wzorując się na tych opowiastkach, ale było to jabłko utarte. O dziwo, jeż był tak wygłodzony, że je jadł. Jeże normalnie nie jedzą jabłek.

Skoro nie jabłka, to co dzikie jeże jedzą 

w naturze?

Głównym pożywieniem jeży są owady, dżdżownice, ślimaki. Nie pogardzą jajkiem ptasim, mysimi oseskami, nie pogardzą nawet padliną, jak nie znajdą nic innego.

Co mogą pić jeże?

Do picia podajemy jeżom wyłącznie czystą wodę, nie podajemy nic innego. Nie podajemy mleka albo produktów mlecznych. Jeżeli w ośrodku mamy małe jeże, oseski jeży, do wykarmienia stosujemy specjalne preparaty mlekozastępcze lub specjalne mleko dla małych kociąt, ale absolutnie nie podajemy mleka krowiego, koziego, bez laktozy. Jeże nie trawią laktozy ani innych składników, które są w mleku. Nie próbujemy sami ratować i karmić małych jeży i jeżowych osesków, do tego niezbędna jest wiedza ludzi, którzy na co dzień pracują z jeżami oraz często pomoc weterynaryjna.

Jednak natura nie zawsze jest łaskawa, szczególnie dla jeży chorych czy osłabionych. Jeżeli spotkamy takiego jeża, możemy zaoferować mu posiłek, ważne jednak żeby wiedzieć, czym można dokarmiać dzikiego jeża, oraz dlaczego nie podajemy jeżom mleka.

Jeża najlepiej dokarmiać karmówką, czyli owadami karmowymi. Są to drewnojady, karaczany albo mączniki. Jeże jedzą też świerszcze, ewentualnie szarańczę. Popularną karmą jest sucha karma kocia, może być też mokra. Właśnie taką karmą dokarmiamy jeże w ośrodkach. Jeże mają małe pyszczki, więc najlepsza dla nich jest karma dla małych kociąt.

Do małych zwierząt nie trudno się przywiązać, podobnie do dokarmianego jeża. Ale czy jeża można udomowić?


Nie udamawiamy jeży, ani nie oswajamy jeży. Jeże są pod częściową ochroną jako zwierzęta dzikie i takie muszą pozostać. Takie udomowione jeże są nieszczęśliwe, nie mają odpowiednich warunków życiowo-bytowych, czyli wolności, przemieszczania się, polowania. Prawo zabrania przetrzymywania dzikich jeży.

Jeż nie jest zwierzęciem domowym, to nie oznacza jednak, że nie możemy takiemu zwierzakowi w żaden sposób pomóc. Jeż będzie czuł się świetnie w naszym przydomowym ogrodzie, a co więcej, może być niezmiernie pomocnym lokatorem.

Jeż nie wyrządzi żadnych szkód w ogrodzie, wręcz przeciwnie - zje robactwo, ślimaki, dżdżownice i inne pasożyty. Możemy zostawić jeżowi kawałek dzikiego ogrodu, który nie będzie koszony, w którym możemy ułożyć stosik niepotrzebnych gałązek i tam jeż będzie sobie mieszkał w dzikiej trawie. Można mu też stworzyć specjalny zakątek sadząc różne krzaki, które stworzą jeżowi kawałek dzikiego ogrodu, który będzie tylko jego i będzie spokojnie sobie w nim mieszkał. 

Sam jeż nie jest wybitnie wymagającym lokatorem - nie musimy nawet budować dla niego specjalnego schronienia.

Są domki całoroczne typu karmnik, które mają tylko dach, albo puste, przestronne domki ze specjalnym wejściem dla jeża, które też służą jako karmnik. Nie wejdą mu tam wtedy koty ani inne zwierzęta. Natomiast jeżeli jeże mają szanse na warunki dzikie, czyli kopczyk z gałęzi, kopczyk z liści to wolą mieszkać w takich warunkach.

Kiedy jeż wprowadza się do naszego ogrodu musimy pamiętać o jednym - nie stosujemy wtedy żadnych środków owadobójczych!

Każde środki owadobójcze trują nie tylko złe owady, ale trują i dobre, pożyteczne owady. Trują pszczoły, trują pokarm dla jeży, a tym samym trują także jeże. Jeżeli mamy jeże w ogrodzie to nie stosujemy żadnej chemii, żadnych środków owadobójczych, czy środków na ślimaki, bo zabijają one nie tylko owady czy ślimaki, ale także i jeże.

Posiadając jeża za lokatora w ogrodzie, koniecznie musimy zwrócić uwagę na nasze zwierzęta domowe i ich zachowanie względem jeży.

Pies z jeżem niestety nie są przyjaciółmi. Pies może jeża pogryźć, pokaleczyć, może zniszczyć jego gniazdo. Miałam przypadek, gdzie pies pogryzł jeża i zagryzł młode. Pies z jeżem nie współgrają, nie współżyją. Jeżeli mamy psa i jeża, to musimy pilnować psa, albo stworzyć jeżowi część dzikiego ogrodu, gdzie pies nie będzie miał wstępu. Jeże funkcjonują tylko i wyłącznie z kotami, nawet zjedzą z jednej miski. Między jeżem a kotem występuje symbioza, dlatego mogą razem żyć, natomiast pies z jeżem absolutnie nie, patrząc na doświadczenia zwykle kończy się to tragicznie.

Czy symbioza między jeżem a kotem oznacza, że nigdy nie zdarzyło się, żeby jeż zrobił krzywdę kotu, lub odwrotnie?

Nie spotkałam się z tym, żeby jeż zrobił kotu krzywdę, albo kot zrobił krzywdę jeżowi. Co najwyżej poprzepychają się koło miski - albo kot wygoni jeża, choć najczęściej to jeż wygodni kota. 

Czy jeże to zwierzęta agresywne? Czy potrafią zaatakować człowieka lub zwierzaka?

Jeż nie zaatakuje innego zwierzęcia, czy człowieka. W przypadku wzięcia na ręce, może dotkliwie ugryźć, ale to gest w samoobronie. Jeże fukają, prychają, podskakują do góry i w ten sposób kłują przeciwnika igłami. Jeż nie tylko zwija się w kulkę i stroszy igły, ale też zwinięty w kulkę potrafi podskoczyć i wbić igły w rękę, psi pysk itp. Jeże fukają, to dźwięk ostrzeżenia. Czasem spotykamy jeże dziwnie charczące, co może wskazywać na zapalenie płuc. To nie złośliwe warczenie, to objaw zapalenia płuc i taki jeż wymaga leczenia. Jeże po wybudzeniu z hibernacji są zarobaczone, osłabione, odwodnione.

Czy jeże przenoszą wściekliznę?

Jeże nie są nosicielami wścieklizny. U jeża występuje takie dziwne zjawisko, o którym nie wszyscy wiedzą, zwane namaszczaniem się. Jeż, jeżeli napotka na nowy, interesujący zapach, tworzy na pyszczku duże ilości piany ze śliny i tę pianę nanosi na swoje igły. Piana zmieszana jest z nowym zapachem, Wygląda to tak, jakby jeż był wściekły, stąd błędne myślenie, że jeże przenoszą wściekliznę. Pies nie może zarazić się wścieklizną od jeża, natomiast jeże przenoszą pchły. Przy kontakcie z zapchlonym jeżem każdy może te pchły na siebie przenieść, czy to pies, czy kot, czy nawet człowiek.

Jeże wcale nie mają łatwego życia. Te, którym uda się znaleźć bezpieczny kąt w czyimś ogródku wiodą niemal luksusowe życie, ale nie zawsze te zwierzaki mają tyle szczęścia. Czy jeż to zwierzę długowieczne?

Jeże żyją od 4 do 8 lat, ale to zależy, co takiego jeża w życiu spotka. Jest u nas wysoka śmiertelność jeży, bo dużo jeży ginie pod kołami samochodów. Druga sprawa to zmiany klimatyczne - nie ma zimy, nie ma śniegu, jeże późno hibernują, są późne mioty, które nie zdążą nabrać wagi do hibernacji, dużo jeży ginie jako jesienne sieroty z powodu wyziębienia, chorób i pasożytów. Dużo jeży ginie w paszczach psów, albo w ogrodach podczas wiosennych prac porządkowych.

Nie każdemu los dzikiego, zranionego zwierzaka jest obojętny. Jeżom mogą pomagać nie tylko ludzie posiadający doświadczenie w pracy z dzikimi zwierzętami - rannemu jeżowi pomóc może każdy, ważne tylko, żeby wiedzieć, jak to zrobić. Najważniejszy jest pierwszy krok, czyli jak najlepiej złapać jeża.

W normalnych warunkach nie łapiemy jeży, jeżeli znaleźliśmy jeża chorego, to bierzemy go na ręce przez kocyk, coś, w co możemy jeża zawinąć, lub przez rękawice. Nigdy nie bierzemy gołą ręką, bo możemy się pokłuć, a jeż może też nas ugryźć. Jeże dotkliwie gryzą, mają bardzo ostre ząbki i czasem bardzo mocny uścisk.

Pewnie przyjdzie kiedyś taki moment w naszym życiu, że spotkamy jeża na swojej drodze. Jak postępować z jeżem przebywającym na ulicy?

Jeżeli spotkamy jeża i nie jest on rozjechany, trzeba go zabezpieczyć, czyli wynieść go z dala od drogi w jakieś zarośla. Wiosną są też takie przypadki, gdzie idziemy w ciągu dnia i na chodniku leży jeż. Takiego jeża też nie zostawiamy i nie wynosimy go w krzaki. Jeżeli w dzień spotykamy leżącego jeża to trzeba go zabezpieczyć, jeżeli jeż jeszcze żyje, to należy go dostarczyć do ośrodka. W dzień normalnie jeże się nie przemieszczają, za wyjątkiem samic, które mają młode. Jeżeli jest to samica, to będzie to żwawy jeż, który się przemieszcza, który żeruje. Jeżeli w ciągu dnia spotykamy leżącego jeża, to takiego należy zabezpieczyć.

Czy rannemu jeżowi pomoże weterynarz w dowolnym gabinecie weterynaryjnym? Gdzie szukać miejsc, które pomagają jeżom i jak takiego jeża przetransportować? 

Rannego jeża musimy zabezpieczyć, najlepiej w kartonie z papierowymi ręcznikami, z plastikową butelką ciepłej wody, żeby mógł się do niej przytulić i mógł się grzać. Szukamy wtedy najbliższego ośrodka rehabilitacji dzikich zwierząt. Lista ośrodków znajduje się na stronie Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska. Nie wszystkie ośrodki przyjmują jeże, ale można dzwonić dowiadywać się i w takim miejscu specjaliści profesjonalnie zajmą się jeżem. W normalnym gabinecie weterynarze jeży nie przyjmują, ponieważ często psio-koci weterynarze nie znają się na tych zwierzętach, nie potrafią ich obsługiwać. To kwestia złapania jeża, zobaczenia, posiadania odpowiedniego środka znieczulającego, tzw. wziewki, żeby jeża uśpić i dokładnie go zbadać. Nie każdy gabinet czy lecznica takie środki ma, nie mówiąc już o wiedzy. 

Joanna Suwała na bazie własnych doświadczeń zrozumiała, jak trudne potrafi być niesienie pomocy jeżom. W jej głowie zrodziła się więc wizja stworzenia miejsca, w którym poszkodowane jeże będą mogły wracać do zdrowia.

Z pierwszym wnioskiem zgłosiłam się do Regionalej Dyrekcji Ochrony Śodowiska w Katowicach, o zezwolenie na bycie opiekunem jeży, czyli człowiekiem, który prywatnie u siebie ratuje jeże. Niestety dostałam odmowę, ponieważ musiałam mieć deklarację ośrodka rehabilitacji dzikich zwierząt, że będą te jeże ode mnie przyjmować i że będę mogła działać w porozumieniu z nimi. Żaden ośrodek nie chciał mi takiej deklaracji podpisać, więc zostało mi jedno, założenie własnego ośrodka. Porażka na małym celu jest trampoliną do osiągania wyższego celu.

Oczywiście droga do zostania ośrodkiem rehabilitacji dzikich zwierząt nie jest usłana różami. Cały proces to mnogość wniosków, uchwał, oświadczeń.

Napisałam drugi wniosek do Warszawy, że chcę zostać ośrodkiem rehabilitacyjnym dla jeży, dostałam zgodę, wniosek bezterminowy. Taki wniosek musi być oczywiście poparty uchwałą Rady Gminy, która zezwala na terenie gminy na taki ośrodek. W trakcie pracy z moimi, dzikimi jeżami poznałam pierwszego weterynarza, który podpisał mi oświadczenie, że będzie leczył moje jeże. Doktor lecząca moje jeże pigmejskie podpisała mi drugie oświadczenie. Miałam już dwóch weterynarzy, który są niezbędni do otwarcia takiego ośrodka. Wybudowałam woliery, wykorzystałam kojce dla moich psów i mój dom, w którym przebywają teraz jeże. Wtedy zaczęła się oficjalna praca z jeżami.

Sama praca w ośrodku nie należy do najłatwiejszych, a to nie koniec wyzwań. Jak można rozwiązać kwestię utrzymania ośrodka?

Ośrodek musi się finansować. Ośrodek nie ma osobowości prawnej, jest tylko ośrodkiem. Stworzyłam dla finansowania ośrodka i prowadzenia działalności informacyjnej i ochrony jeży Śląską Fundację Życie dla Jeży, której byłam fundatorem, jestem prezesem i finansuję ją z własnej firmy. Ogromne ilości karmy Husse idą bezpośrednio na ośrodek. Oczywiście to nie tylko karma, to też faktury za leczenie, to środki czystości, to pojemniki, budowa wolier. Co miesiąc na utrzymanie ośrodka idzie kilka tysięcy złotych.

Od momentu rozpoczęcia swojej oficjalnej działalności w marcu 2021 roku Śląska Fundacja “Życie dla Jeży” co roku pomaga dziesiątkom, jak nie setkom chorych jeży w powrocie do zdrowia. 

Liczba jeży w ośrodku jest dynamiczna. Te jeże, które są już zdrowe, zdolne do wypuszczenia wracają do natury. Cały rok przybywają jeże do leczenia, a od października do zimowania. W pierwszym roku działalności przez ośrodek przewinęło się plus-minus 200 jeży, na zimowanie została setka. W tej chwili jest ich około 50, natomiast praktycznie codziennie jest telefon w sprawie nowego jeża. 

Husse polecają szczęśliwe zwierzęta!

 

Bunia i Kluska

"Bunia i Kluska, te dwa "anioły", czasami zwane małpami, dokonały wyboru. Nareszcie trafiłem na karmę ,która przede wszystkim im smakuje, a do tego w niepamięć odeszły ciągłe problemy zdrowotne. Karma Digest sprawiła, że skończyły się koncerty w jelitach, a i powietrze w domu zrobiło się jakby lżejsze i bardziej przejrzyste - każdy przyjaciel buldoga wie o czym mówię. ;) Nie ma już drapania jakby obsiadło je stado pcheł, a kolor skóry w końcu jest taki, jak powinien. W różu nie było im do twarzy. Polecam wszystkim których zwierzaki mają wrażliwy układ pokarmowy i przy okazji alergię."

Łukasz

Ares

"Ares to pies bardzo aktywny. Bierze udział w licznych szkoleniach, pracuje na zajęciach z obrony oraz nosework. Kiedy okazało się, że Ares jest alergikiem i musimy zmienić karmę, ponieważ od tej, którą mu podawałam pies się drapał i notorycznie powstawały zmiany skórne. Szukałam karmy odpowiedniej dla niego i tak trafilam na Husse Digest Giant, hipoalergiczną karmę dla psów ras olbrzymich. Dzięki niej zniknęły wszystkie problemy. Skóra jest czysta, sierść się poprawiła, a Ares przestał się drapać. Dodatkowym plusem jest zawartość glukozaminy i chondroityny na stawy i tauryny, która u psów ras dużych wspiera działanie mięśnia sercowego. Ponieważ Ares uwielbia rybę, to dla urozmaicenia dostaje również hipoalergiczną karmę Husse Ocean Care z łososiem. Ares zadowolony, a szczęśliwy pies = zadowolony opiekun! :)"

Pozdrawiamy i gorąco polecamy.
Aneta i Ares

Doceniają nas:

Dołącz do nas!

Pracuj w dowolnych godzinach, zarabiaj tyle, ile chcesz, działaj we własnym regionie.

Pracuj z nami

Husse - szwedzka karma dla psów, kotów i koni

Husse to szwedzki producent karmy dla psów, kotów i koni z ponad 30 letnim doświadczeniem na rynku. Głównym celem Husse jest promowanie zdrowego trybu życia zwierząt. Wszystkie karmy, smakołyki i suplementy Husse powstają wyłącznie z najwyższej jakości, starannie dobranych składników. Wszystkie produkty wytwarzane są zgodnie z tradycyjnymi, skandynawskimi recepturami, a linie produkcyjne są pod stałą kontrolą weterynaryjną. Poza jakością produktów Husse to też jakość usługi. Lokalni przedstawiciele Husse przechodzą gruntowne szkolenie z zakresu żywienia zwierząt i chętnie pomogą dobrać właściwą dietę dla Twojego psa, kota lub konia. Produkty Husse nie są dostępne w tradycyjnej sieci sprzedaży - dostarczamy je prosto z fabryki do klienta, dzięki czemu możemy oferować najwyższej jakości produkty w konkurencyjnych cenach. Karmy Husse możesz zawsze zamówić z dostawą pod same drzwi. 

Wszystko, czego potrzebujesz dla pupila w jednym miejscu 

W ofercie Husse znajdziesz wszystko to, czego może potrzebować Twój pupil. Nasze suche karmy dla psów i kotów to świetny fundament ich diety - suche karmy to odpowiednio zbilansowane diety dopasowane do potrzeb psów i kotów różnych wielkości oraz na różnych etapach życia, tj. szczeniąt i kociąt, psów i kotów dorosłych oraz seniorów. Masz psa lub kota o specjalnych potrzebach żywieniowych? Zadbaliśmy o szczególne potrzeby zwierząt z wrażliwym układem trawiennym i alergiami pokarmowymi, po zabiegu sterylizacji lub kastracji oraz pupili z tendencją do nadwagi. Szukasz zabawek dla psów i kotów? Zabawki Husse powstają z najwyższej jakości materiałów, są trwałe i zapewnią pupilowi godziny rozrywki. Zdrową i naturalną dietę psa, kota lub konia możesz urozmaicić smakowitymi przysmakami. Przysmaki dla psów i kotów i koni to smakowity dodatek do ich diety oraz rewelacyjna nagroda podczas szkolenia i treningu. Potrzebujesz produktów pielęgnacyjnych dla swojego zwierzaka? Sięgnij po szampony, kosmetyki pielęgnacyjne, oleje i balsamy, z którymi zadbasz o piękny i zdrowy wygląd swojego psa, kota lub konia.